Pare dni temu pozegnalismy Mario i Melinde, ktorzy postanowili rozpoczac nowy rozdzial w swoim zyciu. Po raz kolejny naszla mnie refleksja, ze raczej nie jestem typem samotnika, tak jak to sobie wyobrazalem przed wyjazdem z Polski. Nie minal nawet rok, a zaczalem tesknic za bliskimi mi osobami, dodatkowo okazalo sie, ze szybko przywiazuje sie do nowopoznanych osob, a nade wszystko zaczalem rozkminiac, ze w sumie fajnie by bylo podrozowac z jakas bratnia dusza. Niestety zdaje sobie rowniez sprawe, ze w przypadku mojej choroby realizowanie planow podrozniczych moze przybrac dosc nieoczekiwany przebieg, a nie chcialbym byc czyims nadprogramowym bagazem. Takze najlepszym rozwiazaniem wydaje sie byc kombinacja samotnej wedrowki z krotkoterminowymi wypadami w grupie.
Podczas spotkania pozegnalnego Mario i Melindy uswiadomilem sobie, ze styl zycia, ktory chce obrac umozliwi mi poznanie wielu wartosciowych ludzi niestety wczesniej czy pozniej przyjdzie moment, w ktorym bedzie trzeba powiedziec "goodbye" i to bez zadnej gwarancji ze jeszcze kiedykolwiek spotkamy sie ponownie. Razem z Mario mamy co prawda w planach wspolny wypad do Ameryki Pd. w przyszlym roku, ale to sie jeszcze okaze co zycie przyniesie.
Ciekaw tez jestem na ile mocne sa moje ralcje z przyjaciolmi z Polski. Teoretycznie dzieki internetowym aplikacjom mozna byc w stalym kontakcie, ale w praktyce wiem, ze omija mnie wiele waznych wydarzen z ich zycia. Na chwile obecna nie mam pojecia kiedy i czy wogole wroce na stale do Polski takze zobaczymy czy dlugoletnie przyjaznie wytrzymaja probe czasu. A moze nie ma co za bardzo rozmyslac tylko poprostu "plynac z nurtem"...
Goodbye Melinda and Mario
Blog ten powstal przede wszystkim z mysla o ... mnie ;). Ma on stanowic zapis moich osobistych refleksji i relacji z podrozy. Wirtualny pamietnik, w ktorym bede rejestrowac radosci i troski zycia codziennego w roznych zakatkach swiata. Ma on rowniez przypominac mi, ze warto zyc wlasnymi marzeniami. Na tej stronie postaram sie takze zamiescic przydatne informacje z miejsc, ktore juz odwiedzilem i byc moze w ten sposob ulatwie komus realizacje wlasnych planow podrozniczych.
piątek, 17 maja 2013
sobota, 11 maja 2013
Odwiedziny Krzyska w Bournemouth
Okres rozliczeniowy w UK trwa do konca marca ( elegancko wszelkimi papierkami zajmuje sie pracodawca) w zwiazku z tym mialem kilka dni urlopu do wykorzystania. Postanowilem odwiedzic Krzyska ( aka Kryska - bursjanski przydomek :D), ktory kilka lat temu zakotwiczyl w Bournemouth. Prez ten czas rowniez i on odkryl swoja pasje ... i stal sie prawdziwym "concertgoer". W ciagu roku zalicza po kilkadziesiat koncertow jezdzac praktycznie po calej Anglii. Uzbieral ogromna kolekcje plyt CD i DVD i stal sie znawca "ciezszych" brzmien. Oczywiscie nie bylem zaskoczony informacja, ze przypadkiem w dniu mojego przyjazdu jest koncer Skunk Anansie :D. Nie mialem nic przeciwko bo zespol nie jest mi obcy, a kilka utworow mam na swojej playliscie w telefonie. Zreszta odkad przybylem na wyspe nie mialem okazji isc na koncert, takze pewnie i tak poszedlbym na cokolwiek.
Skunk dala niesamowity wystep!. . Dzieki kameralnej atmosferze, mogla sobie pozwolic na bardziej bezposredni kontakt z publicznoscia. Mialem okazje dolaczyc do "fali rak", ktory ja niosl, kiedy rzucila sie ze sceny i przez moment nawet spiewalem z nia w duecie do mikrofonu ( wow :D). Zgodnie z oczekiwaniami zaspiewala "Hedonism", ale filmik,ktory nakrecilem dla Szyszuni niestety zostal brutalnie zdeformowany przez mega naglosnienie.
Niezwykle charyzmatyczna, zabawna, seksowna kobieta ( w koncu zapuscila jakies wlosy na glowie :D)
Publicznosc usatysfakcjonowana :)
A po koncercie pifko w kameralnym pubie
Nastepnego dnia urzadzilismy sobie romantyczny spacer wzdluz plazy :D. Ponoc jeden z ladniejszych odcinkow w Anglii, gdzie zamiast kamieni jest tez troche piachu.
Wyostrzone poczucie estetyki jakie rozbudzil we mnie Oxford sprawilo, ze wyglad samego miasta troche mnie rozczarowal. Jakos nic specjanie mnie tam nie urzeklo. Pewnie wplyw na to miala rowniez pogoda i poza sezonowy okres. Aby byc w pelni obiektywny musialbym tam zjawic sie latem. Duza ilosc nowo-budowanych apartamentow, liczne roboty drogowe poniekad dawaly pewne wyobrazenie tego co tu sie bedzie dzialo za pare miesiecy.
Czas tam spedzony oczywiscie szybko zlecial, ale udalo nam sie z Krzyskiem zrobic pewien update informacyjny. Mam nadzieje, ze w niedalekiej przyszlosci uda nam sie spotkac ponownie.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)